
W dzisiejszej prasie internetowej ukazały się informację na temat nowej ustawy, która miała w ostatnim czasie zostać uchwalona przez Sejm. Niestety, strona Sejmu na ten temat wciąż milczy (brak tam uchwalonego tekstu ustawy). Za zmianami głosowało 217 posłów, 165 było przeciw, a 48 wstrzymało się od głosu. Ustawą zajmie się jeszcze Senat.
Opierając się na relacjach prasowych należy przytoczyć, że: "
Pierwotnie projekt przewidywał wprowadzenie całkowitego zakazu palenia m.in. w restauracjach, barach, dyskotekach. Podczas czwartkowych głosowań przyjęto jednak poprawkę mniejszości liberalizującą te propozycje. Zakłada ona, że właściciele lokali gastronomicznych o powierzchni poniżej 100 metrów kw. będą mogli zdecydować czy lokale te będą w całości przeznaczone wyłącznie dla osób palących czy niepalących. W większych lokalach (powyżej 100 m kw.) właściciel będzie mógł wydzielić sale dla palących." (cytat z portalu onet.pl; link poniżej).
Abstrahując od regulacji stricte ustawowych, które znalazły się w uchwalonym projekcie, celem tego wpisu jest wzbudzenie debaty bardziej ideologicznej niż prawnej, która mam wrażenie nie jest i nie była wystarczająco obecna w polskiej opinii publicznej. Mam nadzieję, że uda się, przynajmniej w ramach środowiska studenckiego, wzbudzić żywą dyskusję na temat zakresu wolności jednostki. Debatę tak potrzebną, której w Polsce zabrakło. Poza tym ciekawy po prostu jestem Waszych opinii. Rzucam na pierwszy ogień swoich kilka przemyśleń.
Niewątpliwie zagadnienie wprowadzenia zakazu palenia w miejscach publicznych zmusza do refleksji na temat zakresu wolności jednostki. Dochodzi mianowicie do kolizji wolności osób palących i niepalących; pytanie czyim racjom należy nadać priorytet i czy ten priorytet powinien przybrać formę ustawową. Pytanie więc jest takie czy Państwo ma tytuł, zarówno moralny, jak i prawny do narzucania sporej części obywateli powstrzymania się od tej aktywności w określonych sytuacjach?
Nie zgadzam się z poglądem, że jest to sfera, której w dużej mierze Państwo regulować nie powinno głównie z tej przyczyny, że brak takiej aktywności Państwa powoduje podtrzymanie stanu obecnego, czyli stanu dyskryminacji osób niepalących. Państwo powinno te kwestie regulować i to w dość szerokim zakresie. Jakie wolności w przypadku tutaj rozpatrywanym stoją ze sobą w sprzeczności? Z jednej strony prawo do prywatności, wolność (wyboru) osób palących (w imię idei ‘chcesz się truć, to się truj’). Z drugiej stawiamy na szali zdrowie biernych palaczy oraz ich komfort życia. Czy prymat należy przyznać osobom niepalącym i jeśli tak, to w jakich sytuacjach?
Podstawową sprawą jest możliwość palenia w lokalach gastronomicznych i pubach. Mam wrażenie, że pomysł zakazu palenia w tych miejscach budzi największy sprzeciw wśród osób palących; jest jednocześnie jednym z najważniejszych postulatów osób walczących o brak dymu papierosowego w miejscach publicznych. Niewątpliwie obie strony mają za sobą przekonywujące argumenty. Wchodząc do pierwszego lepszego pubu każdy zauważy unoszący się w powietrzu dym tytoniowy oraz wielu ludzi z piwem lub innym alkoholowym trunkiem i papierosem w dłoni. Niewątpliwie jest to pewnego rodzaju zwyczaj, utrwalony w naszej społeczności a puby kojarzą się z obecnością dymu tytoniowego. Wielu palaczy nie wyobraża sobie pubu i piwka bez papierosa. W niekończących się dyskusjach na ten temat zwolennicy palenia w pubach mówią, że mają po prostu do tego prawo i zamierzają dalej z niego korzystać. Jeżeli komuś dym przeszkadza może zmienić lokal. Z drugiej strony pojawiają się głosy przeciwników palenia mówiących, że istotnie palacze prawo do palenia posiadają (wynika ono z konstytucyjnie chronionej wolności jednostki). Podnoszą jednak, że każda wolność jest ograniczona wolnością innych osób. Twierdzą oni, że korzystanie przez palaczy z wolności „do” palenia narusza wolność nie-palaczy „od” przebywania w środowisku zanieczyszczonym dymem tytoniowym. Kolejnym argumentem przeciwników palenia jest konieczność respektowania wolności nie-palaczy, ponieważ to właśnie palacze czynią „coś”, co bezpośrednio oddziaływuje i ogranicza sferę praw nie-palaczy. Założenie jest takie, że istnieje coś takiego jak prawo „do” palenia papierosów; należy je jednak wykonywać tak by nie naruszać praw innych osób (wspomniane prawo „od”). Konstrukt myślowy wygląda mniej więcej tak: „Chcesz palić i ryzykować swoim zdrowiem – ok., zrób to. Ale nie zmuszaj mnie do brania na siebie podobnego ryzyka tylko dlatego, że przebywamy w tym samym miejscu. Ja mam prawo wyboru nie podejmowania tego ryzyka i Ty musisz to uszanować”. Oczywiście podobnie mówią osoby palące nawołujące do poszanowania ich wolności „do” kwestionując jednocześnie zakres wolności „od”.
Każdy rozsądny nie-palacz wie, że w istocie nowa regulacja, jeżeli uchwalona została w takim kształcie jak wyżej, tworzy swoistą fikcję. Jedynie odwracamy sytuację dotychczasową sale dla niepalących zamieniając na te dla palących. Wymieniamy więc zawieszone tam tabliczki. Każdy rozsądny nie-palacz wie również, że podział na sale dla palących i niepalących ma jakikolwiek sens (o ile w ogóle ma?!) jedynie w sytuacji, gdy pomieszczenia te są oddzielone zamkniętymi (!!!) drzwiami (często w lokalach gastronomicznych jest to niemożliwe a na pewno niewygodne dla obsługi; w związku z tym drzwi są otwarte lub ich w ogóle brak). Dym papierosowy ma to do siebie, że roznosi się po całym lokalu, nawet w sytuacji, gdy pali się w drugim pomieszczeniu. W związku z tym dalej zmusza klientów nie-palaczy do biernego palenia i psuje smak spożywanych potraw.
W kwestii możliwości określenia lokalu przez jego właściciela jako tego, gdzie palić można lub tego, gdzie palenie jest zabronione, mamy do czynienia – moim zdaniem - z ustawowym superfluum (może częściowo nadużywam tego terminu - celowo). Do tej pory sytuacja była w istocie podobna a możliwość palenia, lub jej brak, zależał od oznaczenia lokalu przez właściciela albo mówiąc bardziej kolokwialnie, od wystawienia na stół popielniczek.
Należy jednak podkreślić, że stawia się potencjalnych decydentów, czyli właścicieli lokali, w bardzo nieciekawej sytuacji. Wiem z własnego doświadczenia, że wielu z nich chciałoby prowadzić lokal, w którym dym papierosowy byłby nieobecny. Biorąc jednak pod uwagę uwarunkowania rynkowe dochodzą oni do wniosku, że na realizacji tego pomysłu stracą. Niestety, ale biznes prowadzi się dla zarabiania pieniędzy a nie realizacji szczytnych idei. Klient-palacz, mając do wyboru lokal, gdzie nie może zapalić papierosa po posiłku (a zakładamy, że spora część palaczy ma taki zwyczaj) oraz lokal, gdzie takiej możliwości nie ma, często wybierze tą pierwszą opcję (nie wspominając o pubach). Dzisiaj właściciel lokalu decydujący się na zakaz palenia musi powiedzieć klientom-palaczom "wybacz szacowny kliencie-palaczu, ale tutaj nie palimy, bo ja tak zdecydowałem", przez co można stracić klienta. Gdyby natomiast zakaz palenia w lokalach gastronomicznych wynikał z regulacji ustawowej właściciel jest, mówiąc potocznie, "kryty" i tłumaczy jedynie "wybacz szacowny kliencie-palaczu; gdyby to zależało ode mnie można by u nas palić, ale co ja mogę... prawo zakazuje". Fakt, że nie można zapalić nigdzie stawia zdrowie (również wygodę) klientów ponad wygodą osób palących, wyciągając tę kwestię poza sferę rywalizacji konkurujących ze sobą przedsiębiorców. Patologiczną jest – w mojej ocenie – sytuacja, w której właściciel lokalu z uwagi na potencjalne straty jest zmuszony do ryzykowania zdrowiem swoim, swoich pracowników i klientów.
Na temat ograniczenia możliwości palenia wypowiedział się również w kilku zdaniach Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim Oświadczeniu z dnia 6 czerwca 2007 roku. Pan dr Janusz Kochanowski stwierdza tam m. in. że:
"
Mając na uwadze założenia Ramowej Konwencji o Ograniczaniu Używania Tytoniu ratyfikowanej przez wszystkie państwa członkowskie Światowej Organizacji Zdrowia, w tym Polskę, a także zalecenia Rady Unii Europejskiej w sprawie działań prewencyjnych służących zapobieganiu używania tytoniu, pragnę wyrazić pełne poparcie dla idei zdrowego trybu życia oraz wolności człowieka od wszelkich nałogów. Palenie tytoniu może stać się przyczyną wielu groźnych chorób, także dla osób niepalących, którzy przebywają w otoczeniu palaczy. Ustawy podobnego typu zostały także ostatnio przyjęte w wielu państwach europejskich, m.in. we Włoszech, Irlandii, Norwegii czy Szwecji.
Należy jednak podkreślić, że żadna słuszna idea nie może w konsekwencji prowadzić do nieproporcjonalnego i nadmiernego ograniczania praw jednostki. Wszelkie działania mające na celu ograniczenie narażania na szkodliwe działania dymu tytoniowego oraz zapewnienie komfortu osobom niepalącym są uzasadnione wtedy, kiedy pozostają w zgodzie z zasadą niedyskryminacji i równości wszystkich obywateli wobec prawa.
Nie można za takie uznać ograniczenia polegającego na zakazie palenia wyrobów tytoniowych w prywatnych środkach transportu samochodowego, tudzież w odległości mniejszej niż dziesięć metrów od wejścia do zakładów pracy czy obiektów publicznych. Zawarta w Konstytucji RP zasada wolności jednostki oznacza, że jednostka posiada – prawnie chronioną – sferę życia prywatnego. Zakaz palenia przez kierowcę w jego własnym samochodzie oznacza – moim zdaniem – wkroczenie państwa w sferę, która przepisami regulowana być nie powinna. ” (cytat z Oświadczenia RPO z 6 czerwca 2007 roku; link poniżej).
Według nowego projektu ustawy zakaz miał obejmować prywatne środki transportu, o ile w środku przebywa dziecko do lat 13. Oświadczenie RPO jest z 2007 roku, więc nie wiem do jakich propozycji odnosił się Pan Rzecznik. Bez względu na to z opinią Pana Rzecznika zgodzić się nie mogę. Pan Rzecznik wydaje się mylić dwie podstawowe sfery aktywności człowieka: publiczną i prywatną. W zakres „sfery życia prywatnego” – moim zdaniem – nie wchodzi prawo do palenia tytoniu w bezpośrednim otoczeniu (10 metrów od wejścia) obiektów publicznych. Nie zalicza się do sfery prywatności człowieka palenie tytoniu w miejscu, gdzie przebywają również osoby, którym dym tytoniowy przeszkadza. Jak wskazałem wyżej, to właśnie z uprawnień osób niepalących wynika konieczność ich ochrony przed szkodliwym oddziaływaniem tego typu aktywności. Miejsca publiczne, takie jak urzędy państwowe i ich okolice (wejścia do nich), powinny być wolne od tego typu niedogodności. Należy wskazać, że Państwo nie chroniąc osób niepalących przed dymem tytoniowym w bezpośrednim otoczeniu miejsc publicznych popadałby w niekonsekwencję. Podając konkretny przykład, z całą świadomością przerysowania sytuacji, czy para kochanków uprawiająca seks w tym samym miejscu, o którym mowa powyżej, realizuje swoje prawo do prywatności i nie powinna być w tym ograniczona? Oczywiście nie, a ograniczenie takie wynika z przepisów o wykroczeniach. Chyba jednak nikt nie zaprzeczy, że uprawianie seksu wchodzi w zakres prawa do prywatności. Nie oznacza to jednak, że możemy te prawo realizować w każdym miejscu i czasie. Państwo w tej sytuacji nie chroni przecież niczyjego zdrowia – ochronie podlega moralność publiczna. Czy więc państwo ma tytuł do stania na straży moralności publicznej a nie ma tytułu do ochrony zdrowia klientów pubów i restauracji? Nie sądzę.
Chciałbym zostać dobrze zrozumiany – uważam, że prawo do palenia tytoniu wchodzi w zakres uprawnień jednostki (człowiek ma – moim zdaniem – prawo wybierać źle i niemądrze); mam jednak przekonanie, że w wielu sytuacjach prawo to powinno być ograniczane z uwagi na ochronę zdrowia i wolności innych osób. Taką sytuacją jest zarówno palenie w bezpośredniej okolicy urzędów państwowych, w otoczeniu osób niepełnoletnich (wiek może podlegać dyskusji), jak i w ogólnodostępnych lokalach gastronomicznych i pubach.
Odnosząc się do ograniczenia możliwości palenia tytoniu w prywatnych środkach transportu (gdy w środku przebywa osoba niepełnoletnia, wg projektu ustawy poniżej 13-ego roku życia) należy stwierdzić, że jednym z zadań Państwa jest ochrona zdrowia swoich obywateli, w szczególności tych najmłodszych. Nie znajduję w Polskiej Konstytucji unormowań (w szczególności nie stanowi takiej podstawy prawo do prywatności czy obowiązek poszanowania równości wobec prawa), które uniemożliwiałyby zakaz palenia w prywatnych środkach transportu w sytuacji, gdy w środku znajduje się osoba niepełnoletnia (abstrahując od granicy wieku). Nawet przy założeniu, że zakaz palenia w miejscach publicznych narusza konstytucyjne wolności jednostki, w zestawieniu z kolejnym argumentem osób palących, że nie-palacz może przecież zmienić miejsce, w którym przebywa by nie być narażonym na działanie dymu tytoniowego, argumenty te nie przekonują w tej sytuacji. Przyczyną, dla której osoby niepełnoletnie pozbawione są pewnych uprawnień przysługujących osobom dorosłym jest założenie, że nie są one w stanie samodzielnie, dojrzale ocenić konsekwencji niektórych potencjalnych, własnych decyzji (w tym palenia papierosów lub skutków niektórych czynności prawnych). Ograniczenia te mają za zadanie ochronę tych osób. Tym bardziej osoba niepełnoletnia nie jest w stanie samodzielnie decydować o przebywaniu w środowisku, gdzie obecny jest dym tytoniowy. Pamiętajmy również, że na podstawie przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego taka osoba podlega władzy rodzicielskiej; może mieć więc problem by odmówić wspólnej przejażdżki zadymionym autem. Państwo ma w moim odczuciu obowiązek ochrony zdrowia najmłodszych przed nieodpowiedzialnym zachowaniem niektórych rodziców-palaczy (zresztą nie tylko rodziców), narażających je na szkodliwy wpływ dymu tytoniowego.
Trzeba również zauważyć, że Państwo Polskie jest niekonsekwentne w swych działaniach również z innego powodu. Istnieje ogólna zgoda w Unii Europejskiej, że palenie tytoniu, jako szkodliwe dla zdrowia, obliguje Państwa UE do działania na rzecz ograniczenia palenia wśród swoich obywateli. Polski ustawodawca nie protestuje, gdy próby ograniczenia ilości wypalanych papierosów dokonuje się drogami korzystnymi dla budżetu Państwa. W całej UE corocznie wzrasta cena papierosów, z uwagi na podnoszoną akcyzę (kilka lat temu paczka Marlboro kosztowała ok. 6 zł – teraz ok. 10 zł). Ma to odstraszać palaczy od nałogu wychodząc z założenia, że uderzenie obywatela po kieszeni jest najskuteczniejsze. Oczywiście takie działanie najbardziej negatywnie oddziaływuje na uboższą część naszego społeczeństwa. Większość z nałogowych palaczy palić nie przestaje; po prostu płaci więcej. Taka polityka według Polskiego ustawodawcy jest dobra; zakaz palenia w pubach i lokalach gastronomicznych już nie. Czyli chronimy zdrowie obywateli tylko, gdy się to opłaca?
Mam takie wrażenie, choć teza ta jest wysoce dyskusyjna i zdaję sobie z tego sprawę. Wracając na chwilę do sytuacji w jakiej postawiono właścicieli lokali, którzy mogą określić swój lokal jako ten „dla palących” lub ten „dla niepalących”, należy postawić ustawodawcy, czyli Państwu, kolejny zarzut ściśle połączony z powyższym akapitem. Przekazuje się mianowicie na ręce właścicieli lokali możliwość zadecydowania o charakterze lokalu, mając świadomość, że w dniu dzisiejszym podjęcie decyzji o zakazie palenia w lokalu wiąże się z dużym ryzykiem biznesowym, nie oferując jednocześnie nic w zamian. Państwo mówi więc przedsiębiorcy „wspieraj ideę zdrowego trybu życia jeśli chcesz. Pozwalamy Ci. Jeżeli chcesz podejmij to ryzyko.” W mojej ocenie Państwo powinno do takiej decyzji zachęcić, chociażby poprzez wprowadzenie ulg podatkowych. Taka sytuacja ma również miejsce chociażby przy zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Państwo wspiera przedsiębiorców w podejmowaniu słusznych z punktu widzenia ochrony konkretnych wartości (tu: zdrowie obywateli) inicjatyw, decyzji. Ale przecież to znów nie jest opłacalne. Taki mały szczegół.
Warte uwagi jest również Oświadczenie stowarzyszenia Manko zamieszczone na stronie internetowej lokalbezpapierosa.pl, do którego
odsyłam tutaj.
Pozostawiam Was z tym problemem. Czekam na polemikę :)
Poniżej kilka linków na ten temat:
http://www.rpo.gov.pl/pliki/1181119920.pdf
http://www.lokalbezpapierosa.pl/index.php/aktualnosci/action/full/frmAktualnosciID/139/
http://wiadomosci.onet.pl/2137248,11,sejm_przyjal_ustawe_wprowadzajaca_zakaz_palenia,item.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1017099,title,Sejm-uchwalil-zakaz-palenia-w-miejscach-publicznych,wid,12044327,wiadomosc.html?ticaid=19c0d
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/sejm-uchwalil-zakaz-palenia,54728,1
http://www.rp.pl/artykul/16,442686.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7628436,_Tak__dla_ustawy_antynikotynowej__Ale_z_lagodzacymi.html